Życie to droga

„Prawdziwymi zwycięzcami są ci, którzy zwyciężają w pojedynkach dnia codziennego.”

Wielkie marzenia składają się z mnóstwa elementów...

Wielkie marzenia składają się z mnóstwa elementów...

środa, 20 sierpnia 2014

8 egzotycznych i wyjątkowo niebezpiecznych sztuk walki



Nie będziemy wnikać, czy tłuczenie się po mordach przez nakoksowanych do nieprzytomności, karykaturalnych osiłków można w ogóle nazwać sportem. Jako wychowane na „Wejściu smoka” i „Mortal Kombat” nerdy wiemy natomiast to, że kung-fu sieczka lepiej wygląda na filmie. Nie zmienia to faktu, że istnieją sztuki walki, które powalają nie tylko swoją efektowną otoczką, ale i diabelską wręcz skutecznością.




 

Bokator

Stara (liczy sobie 1700 lat!) sztuka brutalnego rozpierdzielania łbów rodem z Kambodży. Nazwa bokator oznacza „uderzenie lwa”. Legenda opowiada o pewnym wojowniku, który to miał nieprzyjemność stanięcia oko w oko z wygłodniałym, wyjątkowo wściekłym „królem dżungli” (który w rzeczywistości wygrzewa dupsko na sawannie, ale nie wnikajmy już...). Mężczyzna zadał bestii tylko jeden cios - perfekcyjnie wymierzone uderzenie kolanem powaliło krwiożerczego przeciwnika.

 
Bokator to sztuka walki oparta na ruchach i zachowaniach różnych zwierząt. Wykorzystywana była głównie podczas bitew, stąd też próżno szukać tu zasad fair play. Podobno ilość technik (przeszło 10 000) pozwala na nieskończoną wręcz liczbę kombinacji z wykorzystaniem ciosów łokciami i kolanami, dźwigni i rzutów.

Keysi

A ten twór pochodzi z hiszpańskich ulic, na które z kolei trafił wprost z cygańskich taborów. To bardzo prosta, instynktowna i niewymagająca wieloletniego treningu sztuka walki pozwalająca w szybki i ekonomiczny sposób zrobić przeciwnikowi kuku. Ostatnio keysi zyskała sporą popularność dzięki Christopherowi Nolanowi, który to zaadaptował tę technikę samoobrony do scen mordobicia w swojej trylogii o Batmanie.

3. Rough and tumble

Amerykanie też stworzyli swoją sztukę walki. Może niezbyt skomplikowaną, ale zawsze. Rough and tumble powstało na przełomie XVIII i XIX wieku, gdzieś w biednych dzielnicach miast południowych stanów. Na pierwszy rzut oka ten rodzaj prania się po pyskach przypomina nieco boks, z kilkoma znaczącymi różnicami - charakterystyczną cechą Rough and tumble było wbijanie paluchów w oczy.


 Można też było gryźć - stąd też i legendy o wielkich zakapiorach, którzy spiłowywali sobie zęby na kształt ostrych szpikulców. Ach, no i trzeba też zaznaczyć, że niejeden wojownik tracił w pojedynku szansę na spłodzenie potomka - ciosy w kulki były tu na porządku dziennym.


4. Dambe

Ze Stanów Zjednoczonych przenosimy się do Afryki, aby poznać dambe - sztukę walki praktykowaną przez lud Hausa. Konkretnie - przez rzeźników, którzy w czasie afrykańskich dożynek łazili od wioski do wioski wyzywając na pojedynki miejscowych cwaniaków. Znawcy twierdzą, że technika ta wywędrowała wprost ze Starożytnego Egiptu.


Najtwardsi zawodnicy praktykujący dambe obwiązywali swoje dłonie tkaniną, a następnie oplatali tę prymitywną „rękawicę” grubym sznurem. Mając na uwadze to, że bardzo ważnym elementem afrykańskiego mordobicia są też silne kopnięcia, mistrzowie dembe dekorowali swe nogi splotem grubych łańcuchów lub poszarpaną blachą o ostrych krawędziach.

#5. Eskrima


Eskrima to system walki z Filipin. Zawiera sporo elementów typowych dla technik samoobrony praktykowanych w dawnych Chinach i Indiach, które musiały zostać podpatrzone przez wędrownych kupców i osadników. Hiszpańscy konkwistadorzy, którzy najechali Filipiny, mocno odczuli na własnej skórze ciosy zadawane z użyciem dwóch ostrzy. Tak bardzo, że zabronili miejscowej ludności praktykowania eskrimy w takiej formie. Noże więc poszły w odstawkę, a ich miejsce zajęły naostrzone badyle. Dużo wskazuje na to, że ta technika walki dotrwała do naszych czasów tylko dlatego, że uczono jej w tajemnicy przed Hiszpanami lub wmawiano najeźdźcy, że eskrima to nic innego jak egzotyczny, ludowy taniec...

6. Kapu Kuialua

To również styl walki mający długa tradycję. Kapu kuialua pochodzi z Hawajów. Kiedyś praktykowany była głównie przez przedstawicieli szlacheckich rodów, uprzywilejowanych klas społecznych oraz zawodowych wojowników. Dopiero wraz z wybuchem zbrojnych konfliktów najbardziej istotne techniki pokazane zostały typowym zjadaczom chleba, aby ci mogli wykorzystać je podczas wojennych potyczek. Charakterystyczne dla kapu kuialua jest łamanie kończyn, wyrywanie kości ze stawów, dźwignie, rzuty oraz... wykorzystywanie różnego typu oręża - od prostych kijów, aż po europejską broń palną.


Wojownicy często golili swe ciała i namaszczali się olejem kokosowym, aby w razie czego móc „wyślizgnąć się” z zabójczego uchwytu. Największych mistrzów kapu kuialua często nazywa się mianem „olohe”, czyli „bezwłosi”.

7. Systema

Systema to druga po sambo najbardziej znana sztuka walki wręcz o rosyjskim rodowodzie. Ta akurat opracowana została specjalnie dla członków Specnazu, ażeby ci w sytuacji bez wyjścia potrafili złoić kapitalistyczne dupska wrogów radzieckiego narodu. 



Tu nie ma żadnej filozofii, tylko czysta nauka - wszystkie techniki opracowane zostały ze szczególnym uwzględnieniem biomechaniki ludzkiego ciała oraz wykorzystania najsłabszych jego punktów. Szczególnie dużą uwagę poświęcono też metodom radzenia sobie z kilkoma przeciwnikami naraz.

8. Krav maga

Holokaust i sztuki walki? Jak najbardziej! Krav maga stworzona została przez pewnego utalentowanego Żyda z Czechosłowacji. Imi Lichtenfeld przed wojną trenował gimnastykę, boks zapasy oraz jew-jitsu. W chwili, gdy na ulicach Bratysławy panoszyć się zaczęły faszystowskie bojówki, chłopak zebrał grupę młodzieńców żydowskiego pochodzenia i pokazał im kilka skutecznych metod obrony przed napastnikami. Przez kolejne lata Imi ulepszał swój system samoobrony, aż w 1948 roku został Naczelnym Instruktorem Rozwoju Fizycznego i Walki Wręcz Sił Obronnych Izraela. 


Krav maga często określana jest jedną z najbardziej efektywnych i niebezpiecznych sztuk walk - głównym założeniem jest obrona przed napastnikiem mającym nas zabić, więc trudno się dziwić, że podstawą obrony jest tu zadanie mu jak najsilniejszego bólu, a w szczególnych przypadkach - pozbawienie go życia. Celem uderzeń są więc najczulsze części ciała człowieka - oczy, splot słoneczny, krocze czy gardło. Dodatkowo nic nie stoi na przeszkodzie, aby pomóc sobie dowolnym przedmiotem znajdujących się w zasięgu ręki (zdzielenie oponenta koszem na śmieci jest tu jak najbardziej OK).





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz